Uważam osobiście, że gra Gejsze jest jedną z najlepszych planszówek dla 2 graczy jakie kiedykolwiek powstały. Jej druga odsłona wykorzystuje ten sam pomysł, ale rozbudowuje go o kilka elementów. Tytuł zajmuje przez to więcej miejsca na stole i nie jest tak mobilny, ale Gejsze 2: Herbaciarnie to świetna gra wymagająca konkretnego móżdżenia. Jeżeli jesteście w parze dwojgiem strategów uwielbiających się pojedynkować na umysły to tutaj znajdziecie całą masę strategicznego kombinowania. Gra jest wymagająca, ale po takim wysiłku wspólny odpoczynek może być jeszcze przyjemniejszy. Ponownie walczymy o przychylność gejsz, ale tym razem dbamy też o ich edukację, która podnosi liczbę punktów. Więcej o tytule dowiecie się z recenzji gry Gejsze 2: Herbaciarnie.
Jekyll i Hyde jest naprawdę osobliwą grą planszowo-karcianą. Gracze wcielają się w dwie tytułowe świadomości. Otrzymujemy planszę z torem, na którym znajduje się pion. Rozgrywka toczy się przez trzy rundy i w każdej z nich walczy się za pomocą kart. Jednak nie bijemy się o zwycięstwo, ale o różnicę w punktach. Zawsze na koniec rundy pionek na planszy przesunie się o tyle pól ile wynosi różnica między graczami. Jekyllowi zależy, aby pion nie doszedł do końca toru, a Hyde stara się o dotarcie na ostatnie pole. Ta asymetryczna planszówka dla 2 graczy jest naprawdę zaskakująca i może stanowić ciekawą pozycję na walentynki. Szczegóły znajdziecie w recenzji gry Jekyll i Hyde.
Nokaut: Smoki i jednorożce to w zasadzie reinterpretacja klasycznej gry w kółko i krzyżyk. Co prawda tytuł fantastycznie spisuje się w roli gry czteroosobowej gdzie walczą dwie pary, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby cieszyć się nim we dwójkę. No tylko co my tu w ogóle robimy? Gracze siadają przy planszy zawierającej siatkę i biorą swoją talię kart. A jakże smoków i jednorożców. Następnie każdy losuje swoją kartę celu z zaznaczonymi polami jakie musi zająć swoimi kartami na siatce i zaczyna się walka. Nie tylko wykładamy karty zajmując miejsca, ale także część z nich ma wyjątkowo wredne akcje zmieniające oblicze planszy, a do tego dysponujemy kartami czarów, które jeszcze bardziej grają na nosie rywalom. Ten tytuł będzie doskonale bawić pary lubiące sobie mocno dogryzać. O czym przekonacie się z mojej recenzji gry Nokaut: Smoki i jednorożce.
Naprawdę dobrym pomysłem na walentynki może być wspólne przejście karcianego pokoju zagadek. Seria gier Escape Room pozwala odbyć razem ciekawe przygody pełne łamigłówek. Pojedyncza karcianka starcza na ok. godzinę zabawy i w większości przypadków dwie osoby to idealna ilość do rozgrywki. Ostatnią odsłoną serii jest Escape Room: W krainie czarów, czyli gra opowiadająca o przygodzie Alicji w krainie czarów. Grający pomagają bohaterce dojść do finału, a jaki on będzie to zależy już tylko od decyzji graczy i czasu w jakim się uwiną. Ta odsłona jest o tyle przyjemna, że często łamie czwartą ścianę i bawi się mocno postrzeganiem świata. Jeżeli delikatna psychoza was nie kręci to bez problemu znajdziecie Escape Room w bardziej odpowiadającym temacie. Z jak szaloną przygodą mamy tu do czynienia dowiecie się z recenzji Escape Room: W krainie czarów.
Mamy tu pary będące fanami Gwiezdnych Wojen? Jeżeli tak to Star Wars: The Deckbuilding Game może być doskonałym pomysłem na wspólny wieczór. Zgodnie z nienatchnioną nazwą otrzymujemy grę bazującą na mechanice budowania talii. Sama rozgrywka skupia się na walce Rebelii z Imperium. Gracze wcielają się w strony konfliktu i w zależności od poziomu trudności muszą zniszczyć odpowiednią ilość baz przeciwnika. Tytuł nie rewolucjonizuje gatunku, ale działa solidnie i posiada ciekawą mechanikę sprzyjania mocy, która daje pewne bonusy graczom. Najważniejsze jednak, że tytuł bazuje na oryginalnej trylogii, a więc zawiera kultowe maszyny i bohaterów. Warto rozważyć ten tytuł jeśli się jest prawdziwym fanem uniwersum. A o jego zaletach i wadach dowiecie się z recenzji Star Wars: The Deckbuilding Game.
Spór o Bór 2: Na tamę marsz jest bezpośrednią kontynuacją fantastycznej karcianki strategicznej. Ponownie trafiamy do magicznej puszczy, gdzie tym razem nie bierzemy udziału w turnieju mającym wyłonić władcę, ale prowadzimy batalię o tytułową zaporę. Gracze zagrywają karty na swoją stronę fragmentów tamy po to, aby zebrać silniejsze drużyny wojowników. Karty dobiera się z jednej puli i od początku jest znana ich wartość i kolory. Co za tym idzie im bliżej końca tym bardziej jesteśmy w stanie oszacować co może mieć rywal na ręce. Mamy tu zaskakującą głębię strategiczną, proste zasady i fenomenalne ilustracje. Jestem zakochany w szacie graficznej tej serii i naprawdę ta gra będzie podczas zabawy ozdobą stołu. Zresztą więcej o szacie graficznej i rozgrywce dowiecie się z recenzji gry Spór o Bór 2: Na tamę marsz.
Kiedy ktoś nam obiecuje planszówkę o wspinaczce w Himalajach to liczymy na klimatyczną przygodę. Nanga Parbat nam tego nie oferuje i chociaż mamy tu plansze góry i pionki wspinaczy oraz namiotów to próżno tu szukać jakiejś spójności między tematem i rozgrywką, nie mówiąc o klimacie. Niemniej to naprawdę sprytna gra, która daje wiele przyjemności z rozgrywki. Zabawa polega na zbieraniu zestawów zwierząt i wymianie ich na akcje zapewniające punkty. Mamy do czynienia z ładnie wyglądająca grą logiczną, której rozgrywka wynagradza braki klimatyczne. Może i Nanga Parbat nie pomoże w zbudowaniu romantycznego nastroju w walentynki, ale zdecydowanie pozwoli wam spędzić bardzo miło czas. Czy to tytuł dla was przekonacie się z recenzji Nanga Parbat.
Oto moje propozycje ciekawych gier planszowych dla 2 graczy na walentynki. Nie mamy tu serduszek, czerwieni i tematów o miłości, ale każda z tych gier pozwoli wam spędzić naprawdę miło czas. Zachęcam was do sprawdzenia też innych ciekawych pomysłów na walentynkowy wieczór w geekowskim stylu!
Gdzieś to tu było, chyba powinno, a może to nie na tej stronie... No dobra nie znaleźliśmy tego co szukasz.
Gdzieś to tu było, chyba powinno, a może to nie na tej stronie... No dobra nie znaleźliśmy tego co szukasz.
Zobacz wszystkie